środa, 19 listopada 2014

Odzwyczajanie włosów od codziennego mycia cz. 1

Z racji tego, że aktualnie nie pracuję zawodowo i siedzę w domu, postanowiłam wypróbować to na, co nigdy nie miałam czasu: ODZWYCZAJENIE WŁOSÓW OD CODZIENNEGO MYCIA.

Poszperałam w Internecie i w sumie spotkała szereg opinii o tym, że tego nie da się zrobić. Cóż właśnie jestem w trakcie tego eksperymentu. Od dwóch tygodni myję włosy, co dwa dni. Jest to dość łatwe dla mnie pod warunkiem, że nie wychodzę. Nie mam problemu z pójściem do pobliskiego sklepu z tłustymi włosami, co to to nie. Chodzi raczej o wyjścia na miasto wtedy jest gorzej.

Moja walka z myciem włosów rozpoczęła się dokładnie 3.11.2014 r. Zaczęłam od ważnej kwestii : Nastawienie psychiczne.
Tego dnia wstałam i powiedziałam sobie, że "dzisiaj myję włosy, a jutro nie". Jak postanowiłam tak zrobiłam. Następnego dnia zrobiłam to. Przeszkadzało mi to okropnie, ale dałam radę. Wytrzymałam. Nie złamałam się ani razu.

Jednak, czy widzę efekt tych działań? Niestety po dwóch tygodniach  nie bardzo. Może nie są tak bardzo tłuste następnego dnia, ale jednak są tłuste i wiem, że do pracy bym w nich tak nie poszła, bo bardzo źle bym się czuła.
Mojej kuracji daję 3 miesiące. Czyli do 3.02.2015 r. Jeżeli do tego czasu na drugi dzień włosy będą pozostawiały wiele do życzenia oficjalnie stwierdzę, że nie da się ich przetrzymać i wrócę do starego nawyku.

Mój włosowy odwyk za radą mojej fryzjerki wygląda tak:
1. Zaopatrzyłam się w cynk, który dobrze działa między innymi na włosy, cerę
2. Po wysuszeniu włosów najsłabszym podmuchem (zajmuje mi to dużo czasu) psikam je lakierem,       jako, że on wysuszy troszkę włosy u góry głowy.
3. Staram się ich nie dotykać. Po prostu czeszę raz szczotką robię kucyk i do wieczora nie ruszam. To     też jest dla mnie trudne, bo lubię poprawiać włosy. Aktualnie nie chodzę w rozpuszczonych, bo           niestety wyglądam tak paskudnie w rozpuszczonych, że nie mogę na siebie patrzeć.
4. Używać od czasu do czasu suchego szamponu, który również trochę wysuszy włosy u nasady.

W tej notce chciałabym poruszyć również temat suchego szamponu. Ostatnio nabyłam taki w jednym ze sklepów z kosmetykami (nie będę tu robić reklamy) i zakupiłam jeden z cudownych szamponów. Ten, który kupiłam to szampon za 10.99 zł (był na promocji) z firmy Syoss dla włosów delikatnych.
Użyłam raz i muszę przyznać, że miał ładny zapach. Nie było problemu z białym proszkiem, a właściwie z pozbyciem się jego. Włosy wyglądały jak świeżo po myciu, po prostu super. Jeden minus niestety nie tyczyło się to grzywki, która pozostała tłustawa. Tzn. po wyjściu na zewnątrz (tego dnia wiało dość mocno) grzywka zdradzała moje nieumyte włosy. Zamierzam jednak przeprowadzić ponowny test w tym tygodniu. Bo być może za mało użyłam go na grzywkę.

Pytałam również koleżankę, czy miała styczność z suchym szamponem. Niestety nie podała mi firmy, jednak co do tego kosmetyku nie miała o nim dobrego zdania. Odpowiedziała mi tak "nic mi nie dał, miał jeden plus ładnie pachniał".

Zamierzam pytać o opinie nadal fryzjerów, znajomych, poszperać w internecie.
Wiadomo jednak, że nie należy używać suchego szamponu zbyt często, ponieważ włosy robią się matowe i się niszczą (dlatego bez szaleństw!)

NASTĘPNA NOTKA POJAWI SIĘ ZA JAKIŚ TYDZIEŃ:
Zamierzam podjąć w niej temat: Czy długie włosy cienkie są ładne, czy raczej nie? Przykładowe fryzury dla włosów cienkich.  Oraz dalszy ciąg testowania suchego szamponu.

czwartek, 13 listopada 2014

Krótki wstęp

Witam wszystkich.

Na wstępie trochę o sobie. Nigdy nie byłam jakąś pasjonatką włosów. Od samego początku to, co miałam na głowie nie było moją dumą. Cóż, bo jak można być dumnym z cienkich włosów?
Jako mała dziewczynka miałam marzenie : WŁOSY DO PASA. Niestety nic z tego nie wyjdzie, bo są cienkie, za cienkie...
Każda wizyta u fryzjera kończy się tak, że wyglądam gorzej niż źle (nie mam niskiej samooceny, żeby nie było), moje włosy w ogóle się nie układają robią, co chcą i nie dają się ujarzmić.
Ostatnią z wizyt zaliczyłam na początku listopada. EFEKT: Porażka. Łzy się lały strumieniami. Chociaż tym razem nie mogę obwiniać fryzjera, bo długość moich włosów, to moja wina, bo popełniłam kilka zbrodni, tj zabijałam je w następujący sposób:

1. Codzienne mycie - gdzieś czytałam, że dla włosów cienki to obowiązkowe, bo wtedy najlepiej wyglądają, nie robią się tzw. strąki. Teraz wiem, że to błąd. Codzienne mycie włosów nie jest zdrowe, bo powoduje zachęcenie skóry głowy do produkowania większej ilości sebum i włosy przetłuszczają się bardziej.

2. Suszenie - cienkie włosy lubią suszarkę, to akurat prawda. Wiecie suszenie głową w dół i łaaa efekt objętości (w moim przypadku niestety nie od nasady włosa i przez to wyglądam jak pudel). Ja zabiłam moje włosy suszeniem "ile fabryka dała" - cóż najwyższa temperatura szuru szuru 5 minut i po suszeniu. Cóż nie najmądrzejsze.

3. Prostowanie - cóż ogółem od czasu do czasu wszystko ok. Ale nie tak jak ja. Prostowałam wilgotne włosy, bo mi się spieszyło do pracy. Czasem prostowałam 2 razy dziennie.  Czasem nie prostowałam przez miesiąc no cóż różnie.

4. Rozczesywanie - a co tam na siłę. Tego też absolutnie nie róbcie. Powoli grzebieniem od końcówek.

5. Mycie gorącą wodą. - O tym też ostatnio się naczytałam. Należy myć letnią wodą, na koniec spłukiwać chłodniejszą, aby zamknęły się łuski włosa.

Teraz jestem mądrzejsza i postanowiłam po obcięciu je ratować. Ten blog, jest moim WŁOSOWYM dziennikiem. Postaram się tutaj odpowiedzieć na następujące pytania:
1) Czy da się odzwyczaić włosy od codziennego mycia
2) Jakie fryzury są najlepsze dla cienkich włosów
3) Jakie odżywki, witaminy są potrzebne do poprawy kondycji włosa
4) Czy suchy szampon naprawdę jest taki wow
 i wiele wiele innych, które być może mi podsuniecie

To  tyle na dzisiaj. Następna notka w przyszłym tygodniu na temat:
Odzwyczajenie włosów od codziennego mycia jak to robić, czym wspomagać itd.
ŹRÓDŁA INTERNET, FRYZJERZY, ZNAJOMI, PLUS WŁASNE DOŚWIADCZENIA